Jak dokonywać nagrań emisji akcji
Po raz ostatni: opcje na akcje to wydatek Nadszedł czas, aby zakończyć debatę na temat rozliczania opcji na akcje, których kontrowersje trwały zbyt długo. W rzeczywistości zasada rządząca raportowaniem opcji na akcje wykonawcze sięga 1972 roku, kiedy Rada ds. Zasad Rachunkowości, poprzednik Rady ds. Standardów Rachunkowości Finansowej (FASB), wydała APB 25. Reguła określała, że koszt opcji przyznanych dotacji data powinna być mierzona wewnętrzną wyceną różnicy między aktualną wartością rynkową akcji a ceną wykonania opcji. Zgodnie z tą metodą nie przypisano żadnych kosztów do opcji, gdy ich cena wykonania została ustalona przy obecnej cenie rynkowej. Uzasadnienie reguły było dość proste: ponieważ żadna pieniądz nie zmienia rąk w momencie przyznania dotacji, wystawienie opcji na akcje nie jest transakcją istotną z ekonomicznego punktu widzenia. To, co wielu myślało w tym czasie. Co więcej, w 1972 r. Dostępna była mała teoria lub praktyka, aby pomóc firmom w określeniu wartości takich nietradycyjnych instrumentów finansowych. APB 25 był przestarzały w ciągu roku. Publikacja w 1973 r. Wzoru Black-Scholesa wywołała ogromny wzrost na rynkach opcji na rynku publicznym, a ruch wzmocniony otwarciem, także w 1973 r., W Chicago Board Options Exchange. Z pewnością nie było przypadkiem, że wzrost rynków opcji obrotu giełdowego odzwierciedlał rosnące wykorzystanie dotacji na akcje w wynagrodzeniu wykonawczym i pracowniczym. Krajowe Centrum Własności Pracowniczych szacuje, że w roku 1990 prawie 10 milionów pracowników otrzymało opcje na akcje w mniej niż milionie. Wkrótce okazało się jasne, zarówno w teorii i praktyce, że opcje dowolnego rodzaju były warte znacznie więcej niż wewnętrzna wartość określona przez APB 25. FASB zapoczątkował przegląd rachunkowości opcji w 1984 r., A po ponad dziesięciu latach podżegania do kontrowersji ostatecznie wydał SFAS 123 w październiku 1995 r. Nie zaleca się jednak, aby firmy nie informowały o kosztach przyznanych opcji i do ustalenia ich wartości godziwej korzystanie z modeli wyceny opcji. Nowy standard był kompromisem, odzwierciedlającym intensywny lobbing ze strony przedsiębiorców i polityków przeciwko obowiązkowemu zgłaszaniu. Twierdzili, że opcje dla kadry zarządzającej są jednym z najważniejszych elementów w Ameryce nadzwyczajnym renesansem ekonomicznym, więc każda próba zmiany zasad rachunkowości była dla nich atakiem na Amerykę niezwykle udany model tworzenia nowych firm. Nieuchronnie, większość firm zdecydowało się zignorować zalecenie, że tak gwałtownie się sprzeciwiały i nadal zapisywały tylko wartość wewnętrzną na dzień przyznania, zwykle zerową, ich opcji na akcje. Później nadzwyczajny boom w cenach akcji sprawił, że krytycy opcji wydawali się wyglądać jak spoilsport. Ale od czasu katastrofy debata powróciła z zemstą. Spadek firmowych skandali w zakresie rachunkowości ujawnił w szczególności, jak niewiele obraz ich wyników ekonomicznych wiele firm maluje w swoich sprawozdaniach finansowych. Coraz częściej inwestorzy i organy regulacyjne uznają, że kompensacja oparta na opcjach jest istotnym czynnikiem zniekształcającym. Gdyby w AOL Time Warner w 2001 r. Odnotowano na przykład wydatki na akcje pracownicze zgodnie z zaleceniami SFAS 123, wykazałoby stratę operacyjną wynoszącą około 1,7 mld euro, a nie 700 mln przychodów z działalności operacyjnej, które faktycznie zgłosiła. Uważamy, że argumenty za opcjami wydatkowania są przytłaczające, a na kolejnych stronach przeanalizujemy i odrzucamy główne twierdzenia wysuwane przez tych, którzy nadal się temu sprzeciwiają. Wykazujemy, że w przeciwieństwie do tych argumentów ekspertów, stypendia na opcje na akcje mają realny wpływ na przepływy pieniężne, które należy zgłosić, że sposób na kwantyfikację tych skutków jest dostępny, że ujawnienie przypisów nie jest akceptowalnym zamiennikiem zgłaszania transakcji w dochodzie. oświadczenie i bilans, a pełne uznanie kosztów opcji nie musi zniechęcać do zachęt przedsiębiorczych przedsięwzięć. Następnie omawiamy, w jaki sposób firmy mogą zgłaszać koszty opcji w swoich zestawieniach dochodów i bilansach. Upadek 1: Opcje na akcje Nie odzwierciedlaj kosztów rzeczywistych Podstawową zasadą rachunkowości jest to, że sprawozdania finansowe powinny zawierać transakcje o znaczeniu ekonomicznym. Nikt nie wątpi, że oferowane opcje handlu spełniają to kryterium, wartości miliardów dolarów są kupowane i sprzedawane codziennie, zarówno na rynku pozagiełdowym, jak i na giełdach. Dla wielu osób, opcje na akcje dla firm są jednak inną historią. Transakcje te nie mają znaczenia ekonomicznego, argumentuje, ponieważ żadna pieniądz nie zmienia rąk. Tak jak poprzedni prezes American Express, Harvey Golub, w artykule Wall Street Journal 8 sierpnia 2002 r., Przyznanie opcji na akcje nigdy nie jest kosztem firmy, dlatego też nie powinno być rejestrowane jako koszt w rachunku zysków i strat. Takie stanowisko sprzeciwia się logice gospodarczej, nie wspominając o zdrowym rozsądku, pod kilkoma względami. Po pierwsze, transfery wartości nie muszą obejmować transferów pieniężnych. Chociaż transakcja obejmująca dowód zakupu lub płatność jest wystarczająca do wygenerowania możliwej do zapisania transakcji, nie jest to konieczne. Wydarzenia, takie jak wymiana zasobów na aktywa, podpisywanie umowy najmu, świadczenie przyszłych świadczeń emerytalnych lub urlopowych na potrzeby bieżącego zatrudnienia lub pozyskiwanie materiałów na kredyt we wszystkich transakcjach rozliczeniowych spowodowanych aktywacją, ponieważ dotyczą przelewów wartości, nawet jeśli w momencie następuje transakcja. Nawet jeśli pieniądze nie zmieniają się w ręce, wydawanie opcji na akcje dla pracowników ponosi ofiarę gotówki, koszt motywacyjny, który należy rozliczyć. Gdyby firma miała przyznać pracownikom zapasy, a nie opcje, wszyscy zgodziliby się, że koszt firmy związany z tą transakcją byłby gotówką, którą inaczej by otrzymała, gdyby sprzedała akcje po bieżącej cenie rynkowej inwestorom. Dokładnie tak samo jest z opcjami na akcje. Kiedy firma przyznaje pracownikom opcje, rezygnuje z możliwości otrzymania gotówki od subemitentów, którzy mogą wziąć te same opcje i sprzedać je na konkurencyjnym rynku opcji inwestorom. Warren Buffett sformułował tę kwestię graficznie w kolumnie "Washington Post" z 9 kwietnia 2002 r., Kiedy stwierdził: Berkshire Hathaway chętnie otrzyma opcje zamiast gotówki na wiele towarów i usług, które sprzedajemy w Ameryce korporacyjnej. Udzielanie pracownikom opcji, a nie sprzedawanie ich dostawcom lub inwestorom za pośrednictwem subemitentów, wiąże się z faktyczną utratą gotówki przez firmę. Można oczywiście stwierdzić, że kasa zapomniana poprzez wydawanie opcji pracownikom, a nie sprzedaż ich inwestorom, jest zrównoważona przez środki pieniężne, które firma oszczędza, płacąc pracownikom mniej gotówki. Dwóch szeroko szanowanych ekonomistów, Burton G. Malkiel i William J. Baumol, zauważył w artykule z 4 kwietnia 2002 r., Wall Street Journal: Nowa, przedsiębiorcza firma może nie być w stanie zapewnić rekompensaty pieniężnej potrzebnej do przyciągnięcia wybitnych pracowników. Zamiast tego może oferować opcje na akcje. Ale Malkiel i Baumol, niestety, nie kierują się swoją obserwacją do logicznego wniosku. Jeśli bowiem koszt opcji na akcje nie jest powszechnie uwzględniony w pomiarze dochodu netto, firmy, które przyznają opcje, nie będą zgłaszać zbyt niskich kosztów rekompensaty, a porównanie ich opłacalności, produktywności i zwrotu środków kapitałowych z porównywalnymi z ekonomicznego punktu widzenia nie będzie możliwe. równoważnych przedsiębiorstw, które w inny sposób uporządkowały swój system rekompensat. Poniższa hipotetyczna ilustracja pokazuje, jak to się może stać. Wyobraź sobie dwie firmy, KapCorp i MerBod, konkurujące w dokładnie tej samej branży. Oba różnią się jedynie strukturą pakietów pracowniczych. KapCorp płaci swoim pracownikom 400 000 w sumie odszkodowania w formie gotówki w ciągu roku. Na początku roku wystawia również, poprzez gwarantowanie, 100 000 opcji na rynku kapitałowym, których nie można wykorzystać przez jeden rok, a także wymaga od swoich pracowników wykorzystania 25 swoich rekompensat na zakup nowo wydanych opcji. Przepływy pieniężne netto do KapCorp wynoszą 300 000 (400 000 w kosztach wynagrodzeń minus 100 000 ze sprzedaży opcji). Podejście MerBods jest tylko trochę inne. Płaca 300 000 pracowników gotówką i wydaje im na początku roku 100 000 nowych opcji (z tym samym rocznym ograniczeniem wysiłkowym). Z ekonomicznego punktu widzenia te dwie pozycje są identyczne. Każda firma wypłaciła w sumie 400 000 odszkodowań, każda wydała 100 000 opcji, a dla każdego wypływu środków pieniężnych netto jest 300 000 po otrzymaniu środków pieniężnych otrzymanych z tytułu wystawienia opcji, odejmuje się od środków pieniężnych przeznaczonych na odszkodowanie. Pracownicy obu firm dysponują tymi samymi 100 000 opcji w ciągu roku, wywołując taką samą motywację, motywację i efekty retencji. Jak prawnie uzasadniony jest standard rachunkowości, który pozwala na dwie identyczne ekonomicznie transakcje w celu uzyskania radykalnie odmiennych numerów W przygotowaniu końcowych stwierdzeń KapCorp pokryje koszty odszkodowania w wysokości 400 000 i wyświetli 100 000 pozycji w bilansie w rachunku zysków i strat. Jeżeli koszt opcji na akcje wystawionych pracownikom nie zostanie ujęty jako koszt, MerBod zarezerwuje koszt rekompensaty w wysokości jedynie 300 000 i nie wykaże żadnych opcji wystawionych w bilansie. Zakładając, że są to identyczne przychody i koszty, będzie to wyglądało tak, jakby zarobki MerBods były o 100 000 wyższe niż w przypadku KapCorps. Wydaje się, że MerBod ma niższą bazę kapitałową niż KapCorp, chociaż wzrost liczby akcji pozostających do spłaty będzie ostatecznie taki sam dla obu spółek, jeżeli wszystkie opcje zostaną wykonane. W rezultacie niższego kosztu rekompensaty i niższej pozycji kapitałowej, wydajność MerBodów w wyniku większości środków analitycznych będzie znacznie wyższa niż KapCorps. To zakłócenie powtarza się co roku, gdy obie firmy wybierają różne formy rekompensaty. Jak uzasadniony jest standard rachunkowości, który pozwala dwóm ekonomicznie identycznym transakcjom na osiągnięcie radykalnie odmiennych liczb Fallage 2: Kosztów opcji pracowniczych nie można oszacować Niektórzy przeciwnicy wydawania opcji bronią swojej pozycji na praktycznych, nie koncepcyjnych podstawach. Modele wyceny według opcji mogą działać, jak mówią, jako przewodnik do wyceny opcji znajdujących się w obrocie publicznym. Ale nie są w stanie uchwycić wartości opcji pracowniczych, które są prywatnymi kontraktami między firmą a pracownikiem na niepłynne instrumenty, które nie mogą być swobodnie sprzedawane, zamieniane, zastawiane jako zabezpieczenie lub zabezpieczane. Rzeczywiście prawdą jest, że brak płynności instrumentów zmniejszy ich wartość dla posiadacza. Jednak utrata płynności posiadaczy nie ma wpływu na to, ile kosztuje emitent tworzenia instrumentu, chyba że emitent w jakiś sposób skorzysta z braku płynności. A w przypadku opcji na akcje brak płynnego rynku ma niewielki wpływ na ich wartość dla posiadacza. Ogromne piękno modeli wyceny opcji polega na tym, że opierają się one na charakterystyce podstawowego zasobu. Właśnie dlatego przyczynili się do niezwykłego rozwoju rynków opcji w ciągu ostatnich 30 lat. Cena Black-Scholesa opcji równa jest wartości portfela zapasów i środków pieniężnych, które są zarządzane dynamicznie w celu spłacenia wypłat z tej opcji. Przy całkowicie płynnym inwentarzu inwestor, który nie ma ograniczeń finansowych, mógłby całkowicie zabezpieczyć się przed ryzykiem opcyjnym i wydobyć jego wartość, sprzedając w krótkim czasie portfel zapasów i środków pieniężnych. W takim przypadku obniżenie płynności na wartości opcji byłoby minimalne. I to ma zastosowanie nawet wtedy, gdy nie było żadnego rynku obrotu prawą opcją. Zatem brak płynności w rynkach opcji na akcje nie prowadzi sam w sobie do zniżki w wartości opcji. Banki inwestycyjne, banki komercyjne i firmy ubezpieczeniowe wykroczyły daleko poza podstawowy, 30-letni model Blacka-Scholesa, aby opracować podejście do wyceny wszystkich rodzajów opcji: standardowych. Egzotyczne. Opcje sprzedawane za pośrednictwem pośredników, bez recepty i na giełdach. Opcje związane z wahaniami kursów walut. Opcje wbudowane w skomplikowane papiery wartościowe, takie jak długi wymienne, akcje uprzywilejowane lub dług z możliwością rozliczenia, takie jak kredyty hipoteczne z funkcjami przedpłaty lub limitami stóp procentowych i podłogami. Rozwinęło się całe podindustry, aby pomóc osobom, firmom i menedżerom rynku pieniężnego kupować i sprzedawać złożone papiery wartościowe. Obecna technologia finansowa z pewnością pozwala firmom na włączenie wszystkich funkcji opcji na akcje dla pracowników do modelu wyceny. Niektóre banki inwestycyjne będą nawet podawać ceny dla kadry kierowniczej, która chce zabezpieczyć lub sprzedać swoje opcje na akcje przed nabyciem uprawnień, o ile zezwoli na to program opcyjny firmy. Oczywiście szacunki oparte na formułowaniu lub underwriterach dotyczące kosztów opcji na akcje dla pracowników są mniej precyzyjne niż wypłaty gotówkowe lub dotacje na akcje. Jednak sprawozdania finansowe powinny dążyć do tego, by w przybliżeniu odzwierciedlać rzeczywistość gospodarczą, a nie dokładnie zło. Kierownicy zazwyczaj opierają się na szacunkach dotyczących ważnych elementów kosztowych, takich jak amortyzacja urządzeń i urządzeń oraz rezerwy na zobowiązania warunkowe, takie jak przyszłe czyszczenie środowiska i rozliczenia z tytułu odpowiedzialności cywilnej za produkty oraz inne postępowania sądowe. Na przykład przy obliczaniu kosztów związanych z emeryturami pracowniczymi i innymi świadczeniami emerytalnymi menedżerowie stosują oszacowania aktuarialne przyszłych stóp procentowych, współczynników zatrzymania pracowników, dat emerytalnych pracowników, długowieczności pracowników i ich małżonków oraz eskalacji przyszłych kosztów leczenia. Modele wyceny i bogate doświadczenie pozwalają oszacować koszta opcji na akcje wyemitowanych w danym okresie z dokładnością porównywalną lub większą niż wiele z tych innych pozycji, które pojawiają się już w zestawieniach dochodów i bilansów spółek. Nie wszystkie obiekcje dotyczące stosowania Blacka-Scholesa i innych modeli wyceny opcji opierają się na trudnościach w oszacowaniu kosztu przyznanych opcji. Na przykład John DeLong, w artykule z czerwca 2002 r. O konkursie Enterprise Enterprise Controversy and New Economy, argumentował, że nawet gdyby wartość została obliczona zgodnie z modelem, obliczenia wymagałyby dostosowania, aby odzwierciedlić wartość dla pracownika. Ma tylko połowę racji. Poprzez płacenie pracownikom własnych zasobów lub opcji spółka zmusza ich do posiadania bardzo nie zdywersyfikowanych portfeli finansowych, co wiąże się z ryzykiem związanym z inwestycją pracowników własnych kapitałów ludzkich w firmie. Ponieważ prawie wszystkie osoby są niechętne do podejmowania ryzyka, możemy oczekiwać, że pracownicy będą mieli znacznie mniejszą wartość na swoim pakiecie opcji na akcje niż inni, lepiej zdywersyfikowani inwestorzy. Szacunki wielkości tego kosztu z rabatem na ryzyko dla pracownika, ponieważ czasami określane są od 20 do 50, w zależności od niestabilności zapasów bazowych i stopnia dywersyfikacji portfela pracowników. Istnienie tego kosztu nieścieralnego jest czasami używane do uzasadnienia widocznej ogromnej skali wynagrodzenia opierającego się na opcjach, przekazanej najwyŜszym kadrom kierowniczym. Firma, która na przykład chce nagrodzić swojego prezesa 1 milionem opcji o wartości 1000 na rynku, może (być może perwersyjnie) uzasadnić wydanie 2000 zamiast 1000 opcji, ponieważ z perspektywy dyrektorów generalnych warianty są warte tylko 500 za każdy. (Zwracamy uwagę, że to uzasadnienie potwierdza nasz wcześniejszy punkt, że opcje są substytutem gotówki.) Ale chociaż rozważenie, w jakim stopniu kompensacja kapitałowa (np. Opcje) powinna uwzględniać kadry kierowniczej płacą pakiet, z pewnością nie jest rozsądne, aby koszt ciężaru wywierał wpływ na sposób, w jaki firmy rejestrują koszty pakietów. Sprawozdanie finansowe odzwierciedla ekonomiczną perspektywę firmy, a nie podmiotów (w tym pracowników), z którymi dokonuje transakcji. Gdy firma sprzedaje produkt klientowi, na przykład nie musi sprawdzać, jaki produkt jest dla niego wart. Licza oczekiwaną gotówkę w transakcji jako przychód. Podobnie, gdy firma kupuje produkt lub usługę od dostawcy, nie bada, czy zapłacona cena była wyższa lub niższa niż koszt dostawcy lub jaki dostawca mógł otrzymać, gdyby sprzedał produkt lub usługę w innym miejscu. Firma rejestruje cenę zakupu jako ekwiwalent pieniężny lub gotówkowy, który został poświęcony w celu nabycia towaru lub usługi. Załóżmy, że producent odzieży ma zbudować centrum fitness dla swoich pracowników. Firma nie zrobiłaby tego, aby konkurować z klubami fitness. Zbuduje centrum, aby generować wyższe dochody ze zwiększonej produktywności i kreatywności zdrowszych, szczęśliwszych pracowników oraz w celu zmniejszenia kosztów wynikających z rotacji pracowników i chorób. Koszt dla firmy to oczywiście koszt budowy i utrzymania obiektu, a nie wartość, jaką mogą na nim umieścić poszczególni pracownicy. Koszt centrum fitness jest rejestrowany jako koszt okresowy, luźno dopasowany do oczekiwanego wzrostu przychodów i redukcji kosztów związanych z pracownikami. Jedyne rozsądne uzasadnienie, jakie ponieśliśmy za ponoszenie kosztów wykonawczych poniżej ich wartości rynkowej, wynika z faktu, że wiele osób wybiera się podczas urlopu lub jest zbyt wcześnie z powodu awersji do ryzyka pracowników. W takich przypadkach dotychczasowe udziały w kapitale zakładowym są rozrzedzane w mniejszym stopniu niż w innym przypadku lub w ogóle, co w konsekwencji zmniejsza koszty wynagrodzeń spółki. Chociaż zgadzamy się z podstawową logiką tego argumentu, wpływ przepadku i wczesnego wykonania na wartości teoretyczne mogą być mocno przesadzone. (Patrz Prawdziwy wpływ przepadku i wczesnego ćwiczenia na końcu tego artykułu). Prawdziwy wpływ przepadku i wczesnego ćwiczenia W przeciwieństwie do wynagrodzenia gotówkowego, opcje na akcje nie mogą zostać przeniesione z osoby, której zostały przyznane, na kogokolwiek innego. Nieprzeniesienie niesie ze sobą dwa efekty, które sprawiają, że opcje pracownicze są mniej wartościowe niż konwencjonalne opcje sprzedawane na rynku. Po pierwsze, pracownicy tracą swoje opcje, jeśli opuszczą firmę przed nabyciem opcji. Po drugie, pracownicy mają tendencję do zmniejszania ryzyka, korzystając z opcji nabytych na giełdzie dużo wcześniej niż dobrze zdywersyfikowany inwestor, co zmniejszyłoby potencjał znacznie wyższego wynagrodzenia, gdyby posiadały opcje dojrzałości. Pracownicy posiadający opcje, które znajdują się w pieniądzu, skorzystają z nich również po zakończeniu pracy, ponieważ większość firm wymaga od pracowników wykorzystania lub utraty opcji przy wyjeździe. W obu przypadkach wpływ ekonomiczny na spółkę wydawania opcji jest ograniczony, ponieważ wartość i relatywna wielkość istniejących udziałów udziałowców są zmniejszone w mniejszym stopniu, niż mogliby być lub wcale. Biorąc pod uwagę rosnące prawdopodobieństwo, że firmy będą zmuszone do wydatkowania opcji na akcje, niektórzy przeciwnicy walczą z działaniami na tylne straże, próbując przekonać standardowe podmioty do znacznego zmniejszenia zgłaszanych kosztów tych opcji, dyskontując ich wartość od wartości mierzonej przez modele finansowe, aby odzwierciedlić prawdopodobieństwo przepadku i wczesnego wykonania. Obecne propozycje tych osób przedstawione przez FASB i IASB pozwolą firmom oszacować odsetek opcji przepadających w okresie nabywania uprawnień i obniżyć koszty dotacji z opcją za tę kwotę. Ponadto, zamiast wykorzystywać datę wygaśnięcia dla okresu ważności opcji w modelu wyceny opcji, propozycje mają na celu umożliwienie spółkom wykorzystania oczekiwanego okresu użytkowania w celu odzwierciedlenia prawdopodobieństwa wczesnego wykonania. Korzystanie z przewidywanego okresu życia (które firmy mogą oszacować w przybliżeniu do okresu nabywania uprawnień, powiedzmy, cztery lata), a nie na okres umowny, powiedzmy dziesięć lat, znacznie zmniejszy szacowany koszt opcji. Należy dokonać pewnych dostosowań dotyczących przepadku i wczesnego ćwiczenia. Jednak proponowana metoda znacząco zawyża redukcję kosztów, ponieważ pomija okoliczności, w których opcje najprawdopodobniej zostaną utracone lub wykonane wcześniej. Uwzględniając te okoliczności, redukcja kosztów opcji pracowniczych prawdopodobnie będzie znacznie mniejsza. Po pierwsze, rozważ przepadek. Stosowanie płaskiej stawki za przepadek w oparciu o historyczny lub przyszły obrót pracownika jest ważne tylko wtedy, gdy przepadek jest zdarzeniem losowym, takim jak loteria, niezależnie od ceny akcji. W rzeczywistości jednak prawdopodobieństwo przepadku jest negatywnie związane z wartością przejętych opcji, a tym samym samej cenie akcji. Ludzie częściej opuszczają firmę i tracą opcje, gdy cena akcji spadła, a opcje są niewiele warte. Jeśli jednak firma dobrze sobie poradziła, a cena akcji znacznie wzrosła od czasu przyznania, opcje staną się znacznie bardziej wartościowe, a pracownicy będą znacznie rzadziej odchodzić. Jeśli rotacja pracowników i przepadki są bardziej prawdopodobne, gdy opcje są najmniej wartościowe, wówczas niewielki z łącznych kosztów opcji w dniu przyznania jest zmniejszony z powodu prawdopodobieństwa przepadku. Argument dotyczący wczesnego ćwiczenia jest podobny. To zależy również od przyszłej ceny akcji. Pracownicy będą starali się wcześniej ćwiczyć, jeśli większość ich majątku jest związana z firmą, muszą się dywersyfikować i nie mają innego sposobu na zmniejszenie ryzyka związanego z ceną akcji spółki. Starsi kadra kierownicza, z największymi posiadaczami opcji, raczej nie będą w stanie wykorzystać wcześnie i zniszczyć wartość opcji, gdy kurs akcji wzrosł znacząco. Często posiadają nieograniczone zapasy, które mogą sprzedać jako skuteczniejszy sposób na zmniejszenie narażenia na ryzyko. Albo mają wystarczająco dużo, by zawrzeć kontrakt z bankiem inwestycyjnym, aby zabezpieczyć pozycje opcji bez ćwiczeń przedwcześnie. Podobnie jak w przypadku opcji przepadku, obliczenie oczekiwanej opcji opcji bez względu na wielkość udziałów w przedsiębiorstwach, które pracują wcześniej, lub na ich zdolność do zabezpieczenia się za pomocą innych środków, znacznie zaniża koszt przyznanych opcji. Modele wyceny opcji mogą być modyfikowane w celu uwzględnienia wpływu cen akcji i wielkości opcji pracowniczych oraz zasobów akcji na prawdopodobieństwo przepadku i wczesne wykonanie. (Patrz na przykład artykuł Mark Rubinstein w jesiennym artykule z 1995 r. W sprawie wyceny księgowej opcji na akcje dla pracowników). Rzeczywiste rozmiary tych korekt muszą być oparte na konkretnych danych firmy, takich jak wzrost wartości akcji i dystrybucja akcji. przyznanie opcji wśród pracowników. Korekty, odpowiednio ocenione, mogą okazać się znacznie mniejsze niż wynikałoby to z proponowanych obliczeń (podobno zatwierdzonych przez FASB i RMSR). Rzeczywiście, w przypadku niektórych firm, obliczenia, które pomijają przepadki i wczesne wykonywanie w ogóle, mogą zbliżyć się do rzeczywistych kosztów opcji, niż te, które całkowicie ignorują czynniki, które wpływają na przepadek pracowników i decyzje dotyczące wczesnego wykonania. Błąd 3: Koszty opcji są już odpowiednio ujawniane Kolejnym argumentem w obronie istniejącego podejścia jest to, że firmy już ujawniają informacje o kosztach opcji w przypisach do sprawozdań finansowych. Inwestorzy i analitycy, którzy chcą skorygować rachunki zysków i strat za koszty opcji, mają zatem łatwo dostępne dane. Uważamy ten argument za trudny do przełknięcia. Jak wskazaliśmy, podstawową zasadą rachunkowości jest to, że rachunek zysków i strat oraz bilans przedstawia przedsiębiorstwa, których podstawą jest ekonomia. Przeniesienie pozycji o tak dużym znaczeniu gospodarczym, jak przyznanie nagród w przypisach do pracowników, spowodowałoby systematyczne zniekształcanie tych sprawozdań. Ale nawet jeśli zaakceptowalibyśmy zasadę, że ujawnienie przypisów jest wystarczające, w rzeczywistości uznalibyśmy to za zły substytut rozpoznania wydatków bezpośrednio na pierwotnych stwierdzeniach. Na początek analitycy inwestycyjni, prawnicy i regulatorzy korzystają obecnie z elektronicznych baz danych do obliczania wskaźników rentowności na podstawie liczb w skontrolowanych sprawozdaniach wyników spółek i bilansach. Analityk działający na podstawie pojedynczej firmy lub nawet niewielkiej grupy firm może dokonać korekty w odniesieniu do informacji ujawnionych w przypisach. Byłoby to jednak trudne i kosztowne dla dużej grupy firm, które przypisały różne kategorie danych w różnych niestandardowych formatach. Oczywiście znacznie łatwiej jest porównywać przedsiębiorstwa na równych warunkach, w których wszystkie koszty wynagrodzeń zostały uwzględnione w liczbie dochodów. Co więcej, liczby ujawnione w przypisach mogą być mniej wiarygodne niż liczby ujawnione w pierwotnym sprawozdaniu finansowym. Po pierwsze, kierownictwo i audytorzy zazwyczaj sprawdzają uzupełniające przypisy i poświęcają im mniej czasu niż do liczb w pierwotnych oświadczeniach. Jako tylko jeden przykład, przypis w raporcie rocznym eBays FY 2000 ujawnia średnią ważoną wartość godziwą opcji przyznanych w roku 1999 105,03 za rok, w którym średnia ważona cena wykonania akcji wynosiła 64,59. To, w jaki sposób wartość przyznanych opcji może być o 63 więcej niż wartość podstawowego kapitału, nie jest oczywiste. W 2000 r. Stwierdzono taki sam efekt: wartość godziwą opcji przyznanych 103,79, przy średniej cenie wykonania 62,69. Najwyraźniej błąd ten został ostatecznie wykryty, ponieważ raport roczny za 2001 r. Skorygował z mocą wsteczną średnie wartości godziwej na rok 1999 i 2000 do wartości 40,45 i 41,40. Uważamy, że kierownictwo i biegli rewidenci będą się starać dokładniej i starannie uzyskać rzetelne szacunki kosztów opcji na akcje, jeśli te dane liczbowe są zawarte w zestawieniach dochodów spółek, niż to ma miejsce obecnie w przypadku ujawnienia przypisów. Nasz kolega William Sahlman w artykule HBR z grudnia 2002 r., Expensing Options Solves Nothing, wyraził obawę, że bogactwo użytecznych informacji zawartych w przypisach dotyczących przyznanych opcji na akcje zostanie utracone, gdyby opcje zostały pokryte. Ale z pewnością uznanie kosztów opcji w rachunku zysków i strat nie wyklucza dalszego przedstawiania przypisów, które wyjaśnia podstawową dystrybucję dotacji oraz metodologię i parametry używane do obliczania kosztu opcji na akcje. Niektórzy krytycy wypłaty opcji na akcje argumentują, że inwestor kapitału podwyższonego ryzyka John Doerr i dyrektor FedEx Frederick Smith w kolumnie New York Times z 5 kwietnia 2002 r., Że jeśli wymagane są wydatki, wpływ opcji zostanie policzony dwukrotnie w zysku na akcję : po pierwsze jako potencjalne rozwodnienie zarobków, poprzez zwiększenie liczby pozostałych akcji, a po drugie jako obciążenie w stosunku do zarachowanych zysków. Rezultatem byłoby niedokładne i mylące zarobki na akcję. Mamy kilka trudności z tym argumentem. Po pierwsze, koszty opcji wchodzą tylko w (rozwodniony na bazie GAAP) wyliczony zysk na akcję, gdy bieżąca cena rynkowa przekracza cenę wykonania opcji. Tak więc, w pełni rozwodnione numery EPS nadal ignorują wszystkie koszty opcji, które są prawie w pieniądzu lub mogą stać się w pieniądzu, jeśli cena akcji znacząco wzrośnie w najbliższym czasie. Po drugie, odrzucenie determinacji ekonomicznego wpływu dotacji na akcje oparte wyłącznie na kalkulacji EPS znacznie zakłóca pomiar przychodów, nie byłoby dostosowywane, aby odzwierciedlić ekonomiczny wpływ kosztów opcji. Środki te są bardziej znaczącymi streszczeniami zmiany wartości ekonomicznej przedsiębiorstwa niż proporcjonalny podział tego dochodu na poszczególnych akcjonariuszy ujawniony w środku EPS. Staje się to niezwykle jasne, gdy podejmie się logicznego absurdu: Załóżmy, że firmy miały rekompensować wszystkim dostawcom materiałów, pracy, energii i kupowanych usług za pomocą opcji na akcje, a nie za gotówkę i unikać ujmowania wszystkich kosztów w rachunku zysków i strat. Ich dochody i wskaźniki rentowności byłyby tak bardzo zawyżone, że byłyby bezużyteczne do celów analitycznych, a jedynie numer EPS wpłynąłby na jakikolwiek efekt ekonomiczny z dotacji na opcje. Naszym największym sprzeciwem wobec tego fałszywego roszczenia jest jednak to, że nawet obliczenie w pełni rozwodnionego EPS nie odzwierciedla w pełni wpływu ekonomicznego dotacji na opcje na akcje. Poniższy hipotetyczny przykład ilustruje problemy, choć dla uproszczenia użyjemy stypendiów zamiast opcji. Rozumowanie jest dokładnie takie samo w obu przypadkach. Powiedzmy, że każda z naszych hipotetycznych spółek, KapCorp i MerBod, ma w ofercie 8000 akcji, nie ma długów, a roczny przychód w tym roku wynosi 100 000. KapCorp postanawia zapłacić swoim pracownikom i dostawcom 90 000 w gotówce i nie ma żadnych innych wydatków. MerBod rekompensuje jednak swoim pracownikom i dostawcom 80 000 w gotówce i 2000 akcji po średniej cenie rynkowej 5 na akcję. Koszt dla każdej firmy jest taki sam: 90 000. Ale ich dochód netto i numery EPS są bardzo różne. Dochód netto KapCorps przed opodatkowaniem wynosi 10 000, czyli 1,25 na akcję. W przeciwieństwie do tego, MerBods wykazały dochód netto (który ignoruje koszt kapitału własnego przyznawanego pracownikom i dostawcom) wynosi 20 000, a jego EPS wynosi 2,00 (uwzględniające wydane nowe akcje). Oczywiście obie firmy mają teraz różne salda gotówkowe i liczbę akcji pozostających w obrocie z roszczeniem na nich. KapCorp może jednak wyeliminować tę rozbieżność, emitując 2000 sztuk akcji na rynku w ciągu roku, przy średniej cenie 5 USD za akcję. Teraz obie firmy zamykały saldo gotówkowe w wysokości 20.000 i 10.000 akcji. Przy obecnych zasadach rachunkowości transakcja ta tylko pogłębia lukę między numerami EPS. Dochód KapCorps pozostaje 10 000, ponieważ dodatkowe 10.000 wartości uzyskane ze sprzedaży akcji nie jest zgłaszane w dochodzie netto, ale jego mianownik EPS wzrósł z 8000 do 10 000. W związku z tym KapCorp zgłasza obecnie EPS 1,00 do MerBods 2,00, mimo że ich pozycje ekonomiczne są identyczne: 10 000 akcji pozostających w obrocie i zwiększony saldo środków pieniężnych o 20 000. Osoby, które twierdzą, że wydawanie opcji stwarza problem podwójnego liczenia, same tworzą ekran dymu, aby ukryć zakłócające dochód skutki przyznawania opcji na akcje. Osoby, które twierdzą, że wydawanie opcji stwarza problem podwójnego liczenia, same tworzą ekran dymu, aby ukryć zakłócające dochód skutki przyznawania opcji na akcje. Rzeczywiście, jeśli powiemy, że w pełni rozwodniony wskaźnik EPS jest właściwym sposobem ujawnienia wpływu opcji na akcje, powinniśmy natychmiast zmienić obecne zasady rachunkowości w sytuacjach, gdy spółki emitują akcje zwykłe, zamienne akcje uprzywilejowane lub obligacje zamienne, aby zapłacić za usług lub aktywów. Obecnie, gdy transakcje te mają miejsce, koszt jest mierzony wartością rynkową odnośnego wynagrodzenia. Why should options be treated differently Fallacy 4: Expensing Stock Options Will Hurt Young Businesses Opponents of expensing options also claim that doing so will be a hardship for entrepreneurial high-tech firms that do not have the cash to attract and retain the engineers and executives who translate entrepreneurial ideas into profitable, long-term growth. This argument is flawed on a number of levels. For a start, the people who claim that option expensing will harm entrepreneurial incentives are often the same people who claim that current disclosure is adequate for communicating the economics of stock option grants. The two positions are clearly contradictory. If current disclosure is sufficient, then moving the cost from a footnote to the balance sheet and income statement will have no market effect. But to argue that proper costing of stock options would have a significant adverse impact on companies that make extensive use of them is to admit that the economics of stock options, as currently disclosed in footnotes, are not fully reflected in companies market prices. More seriously, however, the claim simply ignores the fact that a lack of cash need not be a barrier to compensating executives. Rather than issuing options directly to employees, companies can always issue them to underwriters and then pay their employees out of the money received for those options. Considering that the market systematically puts a higher value on options than employees do, companies are likely to end up with more cash from the sale of externally issued options (which carry with them no deadweight costs) than they would by granting options to employees in lieu of higher salaries. Even privately held companies that raise funds through angel and venture capital investors can take this approach. The same procedures used to place a value on a privately held company can be used to estimate the value of its options, enabling external investors to provide cash for options about as readily as they provide cash for stock. Thats not to say, of course, that entrepreneurs should never get option grants. Venture capital investors will always want employees to be compensated with some stock options in lieu of cash to be assured that the employees have some skin in the game and so are more likely to be honest when they tout their companys prospects to providers of new capital. But that does not preclude also raising cash by selling options externally to pay a large part of the cash compensation to employees. We certainly recognize the vitality and wealth that entrepreneurial ventures, particularly those in the high-tech sector, bring to the U. S. economy. A strong case can be made for creating public policies that actively assist these companies in their early stages, or even in their more established stages. The nation should definitely consider a regulation that makes entrepreneurial, job-creating companies healthier and more competitive by changing something as simple as an accounting journal entry. But we have to question the effectiveness of the current rule, which essentially makes the benefits from a deliberate accounting distortion proportional to companies use of one particular form of employee compensation. After all, some entrepreneurial, job-creating companies might benefit from picking other forms of incentive compensation that arguably do a better job of aligning executive and shareholder interests than conventional stock options do. Indexed or performance options, for example, ensure that management is not rewarded just for being in the right place at the right time or penalized just for being in the wrong place at the wrong time. A strong case can also be made for the superiority of properly designed restricted stock grants and deferred cash payments. Yet current accounting standards require that these, and virtually all other compensation alternatives, be expensed. Are companies that choose those alternatives any less deserving of an accounting subsidy than Microsoft, which, having granted 300 million options in 2001 alone, is by far the largest issuer of stock options A less distorting approach for delivering an accounting subsidy to entrepreneurial ventures would simply be to allow them to defer some percentage of their total employee compensation for some number of years, which could be indefinitelyjust as companies granting stock options do now. That way, companies could get the supposed accounting benefits from not having to report a portion of their compensation costs no matter what form that compensation might take. What Will Expensing Involve Although the economic arguments in favor of reporting stock option grants on the principal financial statements seem to us to be overwhelming, we do recognize that expensing poses challenges. For a start, the benefits accruing to the company from issuing stock options occur in future periods, in the form of increased cash flows generated by its option motivated and retained employees. The fundamental matching principle of accounting requires that the costs of generating those higher revenues be recognized at the same time the revenues are recorded. This is why companies match the cost of multiperiod assets such as plant and equipment with the revenues these assets produce over their economic lives. In some cases, the match can be based on estimates of the future cash flows. In expensing capitalized software-development costs, for instance, managers match the costs against a predicted pattern of benefits accrued from selling the software. In the case of options, however, managers would have to estimate an equivalent pattern of benefits arising from their own decisions and activities. That would likely introduce significant measurement error and provide opportunities for managers to bias their estimates. We therefore believe that using a standard straight-line amortization formula will reduce measurement error and management bias despite some loss of accuracy. The obvious period for the amortization is the useful economic life of the granted option, probably best measured by the vesting period. Thus, for an option vesting in four years, 148 of the cost of the option would be expensed through the income statement in each month until the option vests. This would treat employee option compensation costs the same way the costs of plant and equipment or inventory are treated when they are acquired through equity instruments, such as in an acquisition. In addition to being reported on the income statement, the option grant should also appear on the balance sheet. In our opinion, the cost of options issued represents an increase in shareholders equity at the time of grant and should be reported as paid-in capital. Some experts argue that stock options are more like contingent liability than equity transactions since their ultimate cost to the company cannot be determined until employees either exercise or forfeit their options. This argument, of course, ignores the considerable economic value the company has sacrificed at time of grant. Whats more, a contingent liability is usually recognized as an expense when it is possible to estimate its value and the liability is likely to be incurred. At time of grant, both these conditions are met. The value transfer is not just probable it is certain. The company has granted employees an equity security that could have been issued to investors and suppliers who would have given cash, goods, and services in return. The amount sacrificed can also be estimated, using option-pricing models or independent estimates from investment banks. There has to be, of course, an offsetting entry on the asset side of the balance sheet. FASB, in its exposure draft on stock option accounting in 1994, proposed that at time of grant an asset called prepaid compensation expense be recognized, a recommendation we endorse. FASB, however, subsequently retracted its proposal in the face of criticism that since employees can quit at any time, treating their deferred compensation as an asset would violate the principle that a company must always have legal control over the assets it reports. We feel that FASB capitulated too easily to this argument. The firm does have an asset because of the option grantpresumably a loyal, motivated employee. Even though the firm does not control the asset in a legal sense, it does capture the benefits. FASBs concession on this issue subverted substance to form. Finally, there is the issue of whether to allow companies to revise the income number theyve reported after the grants have been issued. Some commentators argue that any recorded stock option compensation expense should be reversed if employees forfeit the options by leaving the company before vesting or if their options expire unexercised. But if companies were to mark compensation expense downward when employees forfeit their options, should they not also mark it up when the share price rises, thereby increasing the market value of the options Clearly, this can get complicated, and it comes as no surprise that neither FASB nor IASB recommends any kind of postgrant accounting revisions, since that would open up the question of whether to use mark-to-market accounting for all types of assets and liabilities, not just share options. At this time, we dont have strong feelings about whether the benefits from mark-to-market accounting for stock options exceed the costs. But we would point out that people who object to estimating the cost of options granted at time of issue should be even less enthusiastic about reestimating their options cost each quarter. We recognize that options are a powerful incentive, and we believe that all companies should consider them in deciding how to attract and retain talent and align the interests of managers and owners. But we also believe that failing to record a transaction that creates such powerful effects is economically indefensible and encourages companies to favor options over alternative compensation methods. It is not the proper role of accounting standards to distort executive and employee compensation by subsidizing one form of compensation relative to all others. Companies should choose compensation methods according to their economic benefitsnot the way they are reported. It is not the proper role of accounting standards to distort executive and employee compensation by subsidizing one form of compensation relative to all others. A version of this article appeared in the March 2003 issue of Harvard Business Review. Issuance of Shares of Stock When companies need more capital, they issue new shares to investers. Usually, the shares are issued in exchange of cash or cash equivalants but they may be issued in exchange of other assets such as property, plant and equipment. The investor receives share certificates as evidance of contribution towards the capital of the company. The journal entries to record the issuance of stocks depends on whether the shares have been issued at par value or not. Issuance of Par Value Stock Par value shares are those which have a face value assigned to them. Such shares may be issued at par, above par or below par. When par value shares are issued exactly at par, cash is debited and common stock or preferred stock account is credited. In case of issuance above par, cash account is debited for the total cash received by the company, common stock or preferred stock is credited for the par value multiplied by number shares issued and additional paid-in capital account is credited for the excess of cash received over the par value mulitplied by number of shares issued. When par value shares are issued below par, cash is debited for the actual amount recieved, common stock or preferred stock is credited for the total par value and discount on capital is debited for the excess of total par value over cash recieved. The discount on capital is part of shareholders equity and it appears as a deduction from other equity accounts on balance sheet. Issuance of No Par Stock Issuance of shares having no par value is recorded by debiting cash and crediting common stock or prefered stock. However if board of directors of the company assigns a value to shares orally, such value is called stated value and the journal entries will be similar to par value stock. A company received 34,000 for issuing 10,000 shares of common stock of 3 par value. Pass the journal entry to record the issuance of shares. ESOs: Accounting For Employee Stock Options By David Harper Relevance above Reliability We will not revisit the heated debate over whether companies should expense employee stock options. However, we should establish two things. First, the experts at the Financial Accounting Standards Board (FASB) have wanted to require options expensing since around the early 1990s. Despite political pressure, expensing became more or less inevitable when the International Accounting Board (IASB) required it because of the deliberate push for convergence between U. S. and international accounting standards. (For related reading, see The Controversy Over Option Expensing .) Second, among the arguments there is a legitimate debate concerning the two primary qualities of accounting information: relevance and reliability. Financial statements exhibit the standard of relevance when they include all material costs incurred by the company - and nobody seriously denies that options are a cost. Reported costs in financial statements achieve the standard of reliability when they are measured in an unbiased and accurate manner. These two qualities of relevance and reliability often clash in the accounting framework. For example, real estate is carried at historical cost because historical cost is more reliable (but less relevant) than market value - that is, we can measure with reliability how much was spent to acquire the property. Opponents of expensing prioritize reliability, insisting that option costs cannot be measured with consistent accuracy. FASB wants to prioritize relevance, believing that being approximately correct in capturing a cost is more importantcorrect than being precisely wrong in omitting it altogether. Disclosure Required But Not Recognition For Now As of March 2004, the current rule (FAS 123) requires disclosure but not recognition. This means that options cost estimates must be disclosed as a footnote, but they do not have to be recognized as an expense on the income statement, where they would reduce reported profit (earnings or net income). This means that most companies actually report four earnings per share (EPS) numbers - unless they voluntarily elect to recognize options as hundreds have already done: On the Income Statement: 1. Basic EPS 2. Diluted EPS 1. Pro Forma Basic EPS 2. Pro Forma Diluted EPS Diluted EPS Captures Some Options - Those That Are Old and In the Money A key challenge in computing EPS is potential dilution. Specifically, what do we do with outstanding but un-exercised options, old options granted in previous years that can easily be converted into common shares at any time (This applies to not only stock options, but also convertible debt and some derivatives .) Diluted EPS tries to capture this potential dilution by use of the treasury-stock method illustrated below. Our hypothetical company has 100,000 common shares outstanding, but also has 10,000 outstanding options that are all in the money. That is, they were granted with a 7 exercise price but the stock has since risen to 20: Basic EPS (net income common shares ) is simple: 300,000 100,000 3 per share. Diluted EPS uses the treasury-stock method to answer the following question: hypothetically, how many common shares would be outstanding if all in-the-money options were exercised today In the example discussed above, the exercise alone would add 10,000 common shares to the base. However, the simulated exercise would provide the company with extra cash: exercise proceeds of 7 per option, plus a tax benefit. The tax benefit is real cash because the company gets to reduce its taxable income by the options gain - in this case, 13 per option exercised. Why Because the IRS is going to collect taxes from the options holders who will pay ordinary income tax on the same gain. (Please note the tax benefit refers to non-qualified stock options. So-called incentive stock options (ISOs) may not be tax deductible for the company, but fewer than 20 of options granted are ISOs.) Lets see how 100,000 common shares become 103,900 diluted shares under the treasury-stock method, which, remember, is based on a simulated exercise. We assume the exercise of 10,000 in-the-money options this itself adds 10,000 common shares to the base. But the company gets back exercise proceeds of 70,000 (7 exercise price per option) and a cash tax benefit of 52,000 (13 gain x 40 tax rate 5.20 per option). That is a whopping 12.20 cash rebate, so to speak, per option for a total rebate of 122,000. To complete the simulation, we assume all of the extra money is used to buy back shares. At the current price of 20 per share, the company buys back 6,100 shares. In summary, the conversion of 10,000 options creates only 3,900 net additional shares (10,000 options converted minus 6,100 buyback shares). Here is the actual formula, where (M) current market price, (E) exercise price, (T) tax rate and (N) number of options exercised: Pro Forma EPS Captures the New Options Granted During the Year We have reviewed how diluted EPS captures the effect of outstanding or old in-the-money options granted in previous years. But what do we do with options granted in the current fiscal year that have zero intrinsic value (that is, assuming the exercise price equals the stock price), but are costly nonetheless because they have time value. The answer is that we use an options-pricing model to estimate a cost to create a non-cash expense that reduces reported net income. Whereas the treasury-stock method increases the denominator of the EPS ratio by adding shares, pro forma expensing reduces the numerator of EPS. (You can see how expensing does not double count as some have suggested: diluted EPS incorporates old options grants while pro forma expensing incorporates new grants.) We review the two leading models, Black-Scholes and binomial, in the next two installments of this series, but their effect is usually to produce a fair value estimate of cost that is anywhere between 20 and 50 of the stock price. While the proposed accounting rule requiring expensing is very detailed, the headline is fair value on the grant date. This means that FASB wants to require companies to estimate the options fair value at the time of grant and record (recognize) that expense on the income statement. Consider the illustration below with the same hypothetical company we looked at above: (1) Diluted EPS is based on dividing adjusted net income of 290,000 into a diluted share base of 103,900 shares. However, under pro forma, the diluted share base can be different. See our technical note below for further details. First, we can see that we still have common shares and diluted shares, where diluted shares simulate the exercise of previously granted options. Second, we have further assumed that 5,000 options have been granted in the current year. Lets assume our model estimates that they are worth 40 of the 20 stock price, or 8 per option. The total expense is therefore 40,000. Third, since our options happen to cliff vest in four years, we will amortize the expense over the next four years. This is accountings matching principle in action: the idea is that our employee will be providing services over the vesting period, so the expense can be spread over that period. (Although we have not illustrated it, companies are allowed to reduce the expense in anticipation of option forfeitures due to employee terminations. For example, a company could predict that 20 of options granted will be forfeited and reduce the expense accordingly.) Our current annual expense for the options grant is 10,000, the first 25 of the 40,000 expense. Our adjusted net income is therefore 290,000. We divide this into both common shares and diluted shares to produce the second set of pro forma EPS numbers. These must be disclosed in a footnote, and will very likely require recognition (in the body of the income statement) for fiscal years that start after Dec 15, 2004. A Final Technical Note for the Brave There is a technicality that deserves some mention: we used the same diluted share base for both diluted EPS calculations (reported diluted EPS and pro forma diluted EPS). Technically, under pro forma diluted ESP (item iv on the above financial report), the share base is further increased by the number of shares that could be purchased with the un-amortized compensation expense (that is, in addition to exercise proceeds and the tax benefit). Therefore, in the first year, as only 10,000 of the 40,000 option expense has been charged, the other 30,000 hypothetically could repurchase an additional 1,500 shares (30,000 20). This - in the first year - produces a total number of diluted shares of 105,400 and diluted EPS of 2.75. But in the forth year, all else being equal, the 2.79 above would be correct as we would have already finished expensing the 40,000. Remember, this only applies to the pro forma diluted EPS where we are expensing options in the numerator Conclusion Expensing options is merely a best-efforts attempt to estimate options cost. Proponents are right to say that options are a cost, and counting something is better than counting nothing. But they cannot claim expense estimates are accurate. Consider our company above. What if the stock dove to 6 next year and stayed there Then the options would be entirely worthless, and our expense estimates would turn out to be significantly overstated while our EPS would be understated. Conversely, if the stock did better than expected, our EPS numbers wouldve been overstated because our expense wouldve turned out to be understated. Learn accounting for common stock issuance. Examples of common stock issued for cash and for non-cash consideration with journal entries are provided. 1. Issuing common stock for cash Accounting for the issuance of common stock for cash is different for par value and no-par value common stock. Par value stock is the capital stock that has been assigned a value per share (i. e. par value). The par value is selected by the corporation. Usually companies assign small par values because state taxes could be based on the par value of the common stock. Also, the original purchaser of the common stock can be personally liable for the difference between the issuance price and the par value (i. e. issuance of common stock below par) as the result, companies often establish a par value below the market value. Par value stock serves to protect corporate creditors: it is the legal capital that must be retained in the business (i. e. its not available for withdrawal by shareholders). Legal capital cannot be used unless the corporation is liquidated. For par value stock, par value is the legal capital per share. No-par value stock is the capital stock that has not been assigned a value per share by the corporation. However, in many states (in the USA) the board of directors is authorized to assign a stated value to the no-par value stock: in this case the stated value represents the legal capital per share. Some states levy a high tax on no-par value stock. Also, state regulation might require a company to assign a stated value to its no-par stock. Usually, neither the par value nor the stated value represents the stock market value. Accounting for the issuance of common stock for cash is straightforward: it affects paid-in capital accounts (i. e. common stock, paid-in capital in excess of par value or paid-in capital in excess of stated value) and a cash account. Issuance of par-value common stock for cash: Debit Cash account for the amount of proceeds received from the issuance of common stock. Credit Common Stock account for the par value of the common stock issued (i. e. par value x number of shares issued). Credit Paid-in Capital in Excess of Par Value for the amount of proceeds received above the par value (i. e. Cash Common Stock (sales price par value) x number of shares issued). Issuance of no-par value common stock for cash: Stated Value . journal entries similar to the par-value common stock Debit Cash account for the amount of proceeds from the issuance of common stock. Credit Common Stock account for the stated value of the common stock issued (i. e. stated value x number of shares issued). Credit Paid-in Capital in Excess of Stated Value for the amount of proceeds above stated value (i. e. Cash Common Stock (sales price stated value) x number of shares issued). No Stated Value: Debit Cash account for the amount of proceeds from the issuance of common stock Credit Common Stock account for the amount of proceeds from the issuance of common stock Cost of registering and issuing common stock are usually deducted from the proceeds: reduce Cash and Paid-in Capital in Excess of Par Value (Stated Value). To control unissued stock . companies might establish control accounts. When the issuance of common stock is authorized, a company would make the following journal entry:
Comments
Post a Comment